w

Detaliczny rynek materiałów budowlanych oparł się kryzysowi

– Podczas gdy wszyscy dookoła cięli budżety na promocję, my nie rezygnowaliśmy z wcześniej zaplanowanych intensywnych kampanii reklamowych. Od dwóch lat jesteśmy „sponsorem premium” Jagiellonii Białystok. A to właśnie marketing jest zwykle pierwszą ofiarą oszczędności. Gdy firmy ograniczały zatrudnienie i inwestycje, my szliśmy trochę pod prąd. Rozwijaliśmy działy i otwieraliśmy kolejne markety. Ale ryzyko się opłacało – przyznaje Marek Starosta, prezes firmy Benmar

Podkreśla, że siłą przedsiębiorstwa jest jego dywersyfikacja. Do niedawna zresztą, Benmar był przede wszystkim znany ze swojej działalności hurtowej. Na początku, od 1993 roku firma zajmowała się wyłącznie dystrybucją farb. Siedem lat później rozszerzono ofertę o chemię i materiały budowlane. Ale dopiero otwarcie marketów sprawiło, że logo Benmaru zaczęło być rozpoznawane przez szerokie grono odbiorców, a profil firmy kojarzony z materiałami budowlano – remontowymi dla odbiorców indywidualnych.

Prowadzona w oparciu o własną sieć dystrybucji sprzedaż detaliczna to najmłodsze dziecko tej białostockiej spółki. – Decyzja o obraniu tej drogi okazała się ze wszech miar słuszna. Eksport załamał się w 2008 roku aż o 50 procent, podobnie było z hurtem, w którym również istotnie zmniejszył się popyt. Firmy, które opierały swoją działalność głównie na tych dwóch filarach, bardzo mocno odczuły załamanie gospodarcze – mówi.

Pierwszy, liczący ponad dwa tysiące metrów kwadratowych market został otwarty niemal dokładnie przed trzema laty – w kwietniu 2008 roku. Za kilka dni firma przygotowuje się do otwarcia następnego – tym razem na Mazurach – w kilkunastotysięcznym Piszu. Znajdzie tam pracę, podobnie jak w innych sklepach sieci około dwudziestu osób. 

– Nie zamierzamy opierać swojej strategii na bezpośredniej konkurencji z hipermarketami zachodnich sieci handlowych. Dlatego swojej szansy szukamy gdzieś indziej – za cel rozwoju stawiamy miasta średniej wielkości, takie jak Pisz, Biała Podlaska czy Łapy.

Markety Benmaru prawie niczym nie różnią się od sklepów należących do globalnych marek, może poza powierzchnią – liczą od dwóch do trzech tysięcy metrów kwadratowych. – Dbamy o odpowiednią estetykę, profesjonalną ekspozycję produktów, jednakowe oznaczenia, oprawę. Każdy nasz sklep jest zorganizowany identycznie, ma te same działy. Markety są podobnie zaaranżowane i zorganizowane. Z hasła „jakość obsługi klienta” chcemy uczynić najwyższą wartość, element, który będzie nas wyróżniał, a nie będzie tylko pustym i wytartym frazesem – dodaje.

Czas największego rozwoju firmy rozpoczął się w 2008 roku. Marek Starosta podkreśla, że kryzys został solidnie przepracowany. – Skrupulatnie odrobiliśmy lekcje. Przygotowaliśmy się do tego. Nie konsumowaliśmy nadwyżek, nie wypłacaliśmy sobie dywidendy. Wiele przedsiębiorstw – co teraz przyznają ich prezesi – wpadło w tarapaty, bo znakomita sytuacja uśpiła ich czujność. Racjonalnie decydowaliśmy o prowadzonych inwestycjach, prowadziliśmy je na miarę, nigdy ponad możliwości. Zamiast budować nową siedzibę, otwieraliśmy następne markety. Owszem kosztowało to nas wiele wysiłku i wyrzeczeń, ale przyniosło to wymierne korzyści – uważa.

Wśród nich zwraca uwagę na 25-procentowy wzrost sprzedaży odnotowany w pierwszym kwartale tego roku. – Rok 2010 był pod wieloma względami dla nas rekordowy. A wiele na to wskazuje, że w tym roku będzie podobnie.

Starosta jest też spokojny jeśli chodzi o powstanie kolejnego Leroy – Merlin. – W Białymstoku jest jeszcze sporo miejsca na tego typu inwestycje. Oczywiście otwarcie następnego sklepu wielkopowierzchniowego może negatywnie wpłynąć na wielkość sprzedaży w naszych marketach, ale ich przychody to zaledwie 20 procent całego przychodu firmy, więc nawet jeśli poziom sprzedaży w nich spadnie, to tak naprawdę nie zachwieje to w żaden sposób pozycją ani nie wpłynie na sytuację przedsiębiorstwa – uważa Marek Starosta.

Wszystkie kluczowe decyzje władze spółki podejmują w oparciu o gruntowne analizy, raporty, badania rynku. – Każdy nasz market i to od samego początku swojej działalności jest dochodowy. To pokazuje, że nasze sklepy są mądrze zarządzane, a decyzje o lokalizacji trafne – ocenia.

Dziś w Benmarze pracuje już ponad 130 osób. – Zatrudnienie w firmie stale rośnie, ale przyrost nie wynika tylko z tego, że otwieramy następne placówki, a z rozwoju poszczególnych ich działów.

Władze firmy powoli myślą już o kolejnych inwestycjach, ale czy będą to następne markety, czy raczej rozwój istniejących placówek, uzależniają to od koniunktury i zmian w gospodarce.

Chętnie udzielimy dodatkowych informacji:

Janusz Mroczkowski

Agencja PUBLICUM
tel. kom. 501 03 58 53

Napisane przez Agencja Publicum

Wiosna w ogrodzie

Benmar inwestuje na Mazurach